środa, 21 sierpnia 2013

Dzień dziesiąty - myśli na koniec zimy 2013

__________________________________________________________________________

W Raptularzu opisuję wspomnienia i przeżycia.
Tu - różne myśli, które przychodzą do głowy - ze skojarzeniami.
Akurat taki mam wiek, że dużo mi się kojarzy ...z polityką, niecnym postępowaniem, głupotą i tumiwisizmem. Dlatego głównie takie tematy na tym blogu...
Przy tym, to co kiedyś było dla mnie ważne, dziś nie mam znaczenia i odwrotnie.
Np. ubieranie się. Kiedyś wyrzucałam śmieci ubrana jak do wyjścia. Dziś, jak mówi moja córcia, ubieram się jak kanadyjski drwal, czyli podkoszulek i na to męska koszula.
Bo kiedyś torturowałam się, byle wszystko wyglądało pięknie, a dziś ma znaczenie tylko wygoda. 
A w myśleniu i postępowaniu prawość. Nie toleruję zła w żadnej postaci.
Ani u siebie, ani u innych.

___________________________________________________________________________

W lato zdarza mi się wcześniej wstać, tzn o dziewiątej...
Ale w końcu nawstawałam się też w życiu wcześnie rano, choćby w ciągu 20 lat opiekowania się córką, z którą chodziłam do szkoły, a nawet do pracy (mama taxi)... więc obecnie, należy mi się! pospać dłużej, tym bardziej, że kładę się między pierwszą a drugą w nocy. A ponieważ jestem sową, ranne wstawanie, szczególnie gdy jeszcze ciemno -  to dla mnie makabra!
Ale w lato... nie ma nic przyjemniejszego niż temperatura 25 stopni, świeże powietrze, słoneczko i poranna kawa w ogródku. Do tego z sześcioma kotami! Ha! To jest atmosfera!
Nooo... ale obecnie jeszcze zima (co prawda goni ostatkami sił, bo kwiaty już kwitną), więc można pospać dłużej...


_________________________________________________________________________

Nie słucham polskiej sekcji radia SBS, bo wg. mnie jest to radio amatorsko prowadzone, nienowoczesne i z tego co mówią słuchacze jest tubą PO w Australii.
Wobec czego szkoda mi czasu na nudzenie się, choć nieraz zdarza mi się odsłuchać kilku minut ich audycji w telewizorni. Czasem oglądam film o 12 w południe i jak się skończy klikam po kanałach, żeby jeszcze chwilę na coś popatrzeć. Jak nic nie ma, no to akurat jest audycja polskiej sekcji... Ale nie zdarzyło mi się wytrzymać dłużej niż 10 minut.
Nie piszę tej krytyki dlatego, że to radio jest naszą konkurencją, bo nie jest, za to jest zwyczajnie nudne – taka jest prawda. Przykro mi, że to pisze, ale niestety... jest nudne.
Koordynatorka prowadzi audycje w ten sposób, cytuję: eeem-kraju, yyy-szkolnym, ym-jadło-em, ucieknie-yyyh, mamy dla państwa ym ym ym ym..., eee-to wszystko, eee-redakcyjny, eymm-płytę jazzową, yy-proszę posłuchać.
Czy po takiej yyy-mowie ktoś się dziwi, że zaraz to radio wyłączam?
________________________________________________________________________

Toleruję w ludziach najróżniejsze wady - w końcu nikt nie jest idealny. Ale zdrajca to najgorsza szmata. Obojętnie czy to polityczny zdrajca, czy znajomy udający przyjaciela, czy współmałżonek (nie mam  tu na myśli zdrady seksualnej, tylko zdradę lojalności międzyludzkiej  - czyli zaparcie się najbliższej osoby).
Takiego człowieka (?) wykreślam ze swojego życia. Nie warto nawet rozpamiętywać jego czynów. Nie istnieje, nicość i tyle...
_____________________________________________________________________________

A zdrajca - polityk to już nie tylko szmata, to najniebezpieczniejsza istota, której nie powinno się tolerować. Polityk łażący po partiach jest człowiekiem bez żadnych idei, jak człowiek bez duszy, jak automat. Zdradzi i sprzeda zawsze i każdego dla swoich własnych korzyści. Dla władzy, czy pieniędzy.
Najgorsi są ci, którzy po zdradzie szkalują swoje partie. Możnaby to jeszcze zrozumieć, gdyby partie miały podobne programy, ale jeśli ich programy są krańcowo różne?
Czy z prawicowca można nagle stać się komuchem? Jest to tylko dowód, że zdrajcy nie mają żadnego wnętrza, są nicością.
Nie ma nic straszniejszego niż człowiek bez duszy i idei. To już chyba diabeł lepszy od nich, bo chociaż szczerze wierzy w zło...
_____________________________________________________________________________

Rozgrzeszam tylko takich polityków, którzy - gdy nie akceptują postępowania przywódców ich  partii – odchodzą i krytykują nawet publicznie, ale nie przechodzą do przeciwnika.
Tak postępuje człowiek honoru, ale honor nie jest trendy wśród połowy polskiego narodu.
____________________________________________________________________________

Josef Broz Tito powiedział kiedyś prawdę, że „polityka to wielka kurwa”. Ale jednak nie powinna się całkowicie skurwić. A w Polsce obecnie nawet nie utrzymuje się pozorów przyzwoitości, wszystko co złe i niegodziwe robi się jawnie – i żąda pochwał! I jakoś połowy narodu wcale to nie dziwi... Przeciwnie, biją brawa i rechoczą!
W ogóle to dziwny ten polski naród, zawsze podzielony na ludzi honoru i łajdaków.
_____________________________________________________________________________

Najbardziej mnie śmieszy jak zwolenników PO nazywa się salonem i elitą. Są to naogół ludzie małej kultury, dyletanci na nieodpowiednich funkcjach, różni „uczeni” i „profesorzy”- ze świadectwem maturalnym, którzy w porównaniu ze światowymi naukowcami nie mają pojęcia o niczym. Publicznie plotą jakieś bzdury, z których nawet nie da rady się śmiać. Są to głupcy, popisujący się swoją głupotą publicznie, dumni, że (dzięki komunie) wciąż siedzą na wysokich stołkach...
Oczywiście dali się im otumanić naiwni, którym się wydaje, że ci z „elity” są postępowi, a przyklaskuje im hołota - tacy sami głupcy jak oni i gawiedź, której zawsze pełno w Polsce.

Czołówka Yelity...
Najczęściej są to ludzie w wieku 40-50 lat – potomkowie komuny, którym wtedy dobrze się działo. (Młodzież 20-30-sto letnia na szczęście jest myśląca, nie dają sobie narzucać poglądów, sami osądzają co dobre, co złe...)
No cóż, ich salon, to saloon z Dzikiego Zachodu, a elita, to jak dosadnie nazwał jeden z internautów – to zwyczajna jelita, bo zasrane są wyniki jej działalności.
______________________________________________________________________________

Coraz to któryś z przedstawicieli jelity publicznie oznajmia, ze jest zmęczony katastrofą smoleńską. Po trzech latach niezależnych dochodzeń, kiedy już wielu uczonych z całego świata, specjalistów od katastrof samolotowych (ich liczba przekroczyła bodajże setkę!) - nazwało ten „wypadek” zamachem i dowiodło, że nastąpiły wybuchy w samolocie, jelitowcy nadal są w miejscu startu propagandy Sikorskiego z dnia katastrofy: „wina pilotów, szalonego prezydenta i pijanego generała”.
Ich umysły (o ile w ogóle je posiadają...) tak wypełniła propaganda, że nie zostało już miejsca na samodzielne myślenie. Nie piszę już o zwyczajnym ludzkim współczuciu, bo czegoś takiego nie mogą czuć, nie mając sumienia...
Gdy słyszę na YT lub czytam ich wypowiedzi w necie, mam odruch wymiotny.
Nawet jeśli kiedyś ceniłam taką osobę za talent np., to teraz widząc jej duchową nicość, mogę czuć jedynie pogardę, choć pogarda jest grzechem; ale czy należy szanować łajdaka?

Wielu moich znajomych na facebooku napisało, że po Smoleńsku podzielili ludzi na dwie grupy. I tych, którzy nie rozumieją co się stało na rosyjskim lotnisku i kpią ze śmierci poległych, wykreślają z listy swoich znajomych.
Ja też.
___________________________________________________________________________

ECHELON – już w 1949 roku został założony przez Wielką Brytanię, USA, Kanadę, Nową Zelandię i Australię. Jest to super szpieg – wie o tobie wszystko.
Dziś jest jeszcze gorzej, satelita może tak namierzyć, że zrobi ci zdjęcie jak na golasa opalasz się w swoim ogrodzie, czy, że dłubiesz w nosie za firanką.
Nie bardzo rozumiem, po co komu takie wiadomości o każdym człowieku...
_____________________________________________________________________________

Ostatnio nie oglądam Wydarzeń polsatu w TV. Niestety... ponieważ polska grupa etniczna  nie jest liczna w Australii, zabrali nam popołudniowe wydanie tego teledziennika i tylko o 7.30 rano można sobie pooglądać jak to obecnie w POlsce bywa. A na wstanie o tej porze nie poświęcę się...
Trochę żałuje, bo zawsze mogłam porównać jak przekręcają wiadomości - manipulując na wszystkie możliwe sposoby - a tak jestem jedynie zdana na prawdę, którą oglądam na filmach na You Tube i czytam na niezależnych od rządu witrynach...
Nooo... i  ucieka mi wiele dowcipnych sytuacji, czy komentarzy, jak np. ten o podpalaczu, który spalił już wiele aut, został zidentyfikowany, bo nawet złapany na czynie, ale policja „rozważa ewentualne aresztowanie podpalacza”.
Oczywiście dlatego, że jest on synem znanego adwokata, czy prawnika z PO.
No i brakuje mi, naprawdę brakuje mi! przystrojonego w czerwony krawat Jarosława Guł... Gugały. Ja naprawdę czasem lubię oglądać horrory.
______________________________________________________________________________

Film amerykański. Kobieta słyszy, że nocą ktoś łazi po jej mieszkaniu. Zamiast wyskoczyć przez okno, złapać jakiś drąg, drzeć się o pomoc, czy chociażby próbować zbliżyć się do  telefonu, szuka intruza po całym mieszkaniu i pyta jak ostatnia durna ślamazara: - Hello! Anybody is here?
I za chwilę zostaje zamordowana.
Głupie prawda? Ale w przenośni tak postępuje wielu ludzi...
_____________________________________________________________________________

Kakao! Zalety: rozjaśnia umysł, odpręża, powoduje napływ energii, usuwa blokady energii, jest afrodyzjakiem.
Także: chroni przed rakiem, chorobami serca, pobudza układ odpornościowy, łagodzi bóle reumatyczne, przeciwdziała depresji, zwiększa koncentrację, leczy biegunki, opóźnia miażdżycę, usuwa nerwowe wyczerpanie, obniża stress, uspokaja, bo wytwarza tryptofan uspokajający mózg, leczy anemię, usuwa kłopoty z trawieniem, leczy choroby skóry, chroni przed uszkodzeniem DNA,  wirusami, pomaga w około 100 chorobach i dolegliwościach, zapobiega zakrzepom i twardnieniu tętnic, czyli przedłuża życie.
Ale należy pić bez mleka(!), za to z miodem i glukozą.
Noooo.... nie wiem, czy to sprawdzone wiadomości, czyli czy to jest dowiedzione naukowo.
Osobiście wiem jedynie dwie rzeczy, że kakao na słodko jest smaczne i, że zjedzone w nadmiarze powoduje zatwardzenie... Innych zalet jeszcze nie sprawdziłam, ale spróbuję...
Chemicznie zaś stwierdzono, że zawiera magnez, chrom, wapń, żelazo, mangan, cynk, miedź, selen, witaminę C, ma też witaminy A, E i B, fosfor i potas.
Zawiera też sporą dawkę antyoksydantów oraz trochę kofeiny: teobraminę (jak kawa i herbata), ma te same składniki co marihuana, ale w małej - homeopatycznej dawce i zawiera hormon F, który powoduje stan uniesienia, wzniosłośći!
Acha! Kakao podarowali amerykańskim Indianom bogowie - czyli przybysze z kosmosu, więc pewnie wiedzieli, że jest dobre dla ludzi.

___________________________________________________________________________

Ha! Pijmy zatem kakao bez mleka, przez co zafundujemy sobie stan nirvany, ale także pomożemy łagodnym krowom dojnym, które są męczone – bo wykorzystywane do granic możliwości! -  przez 2-3 lata, a potem skazane na rzeź.
Właśnie tylko dlatego ostatnio kupuję jedynie mleko sojowe - po obejrzeniu zdjęć krów, z wymionami tak monstrualnymi, że te biedne zwierzęta pod ich ciężarem się przewracają. Widziałam też film o krowach w Chinach. Stoją one -  przez całe, krótkie zresztą życie! - na obracającej się platformie, jedzą ziarno i są mechanicznie dojone - non stop.
Kiedy nie było internetu, tylko nieliczni wiedzieli, co ludzie wyrabiają ze zwierzętami przeznaczonymi na ubój, na futra i wykorzystywanymi w niepotrzebnych doświadczeniach pseudonaukowych.
Dzięki internetowi każdy może się przekonać, że człowiek to najgorsza na Ziemi bestia.
I dokonać wyboru: być człowiekiem i bojkotować wytwory pochodzące z maltretowania zwierząt, czy też pomagać bestiom, kupując ich produkty  – co jest równoznaczne z byciem bestią.
_____________________________________________________________________________

Specjalnie kupiłam znów mleko, organiczne co prawda, ale krowie mleko. Chciałam spróbować jak przestawia się smak i jak się będę po nim czuła „żołądkowo”.
I okazało się, że sojowe jest smaczniejsze. Vita Soy, polecam. Inne mają różne smaki. Natomiast mleko krowie, choć organiczne i pełnotłuste jakoś mi nie smakowało. Wydało mi się kwaskowe i wodniste.
Choć inna sprawa: wciąż nie wiem, czy mleko sojowe jest zdrowe, czy nie...
Ponoć zakwasza i wywołuje podagrę... czy ktoś coś wie na ten temat?
______________________________________________________________________________

W Warszawie miałam cudownego czarnego kocundura, zwał się Muminek. O Muminku muszę jeszcze dużo napisać, bo był kotem wyjątkowym, kotem myślącym...
Ale zwykle gdy wkładam jajka do lodówki przypominam sobie historię Muminka z jajkami.
Było to w stanie wojennym, jajka było trudno zdobyć, o wszystko było trudno, bo sklepy ziały pustkami. Kupiłam więc prywatnie od wiejskiej kobiety pięćdziesiąt jaj, bo właśnie nadchodziła Wielkanoc. Ułożyłam jajka w plastikowej miednicy, postawiłam ją pod stołem i poszłam spać. Rano wchodzę do kuchni, a tu cała podłoga w jajecznicy!!! Ani jednego jajka całego.
Muminek wszystkie po kolei wytaczał z miski i dotąd toczył  je po podłodze, dokąd się nie potłukły...
A łapy wylizał do czysta!

Zdjęcia analogowe, wiec nie ta jakość, ale jest to Muminek w całej krasie!
______________________________________________________________________________

Na reklamie w TV pokazują jak ktoś szlifuje diamencik. I moja pierwsza myśl: „Po co ludzie robią takie duperele!....”

_____________________________________________________________________________